escape mode

Pomiędzy dobrymi słowami promienie słoneczne przedzierają się przez synapsy drzew.
Szron wszędzie, na przemian z zamrożonymi emocjami.
Osadzam się na tęczówce, pod skórą, w aorcie

…i idąc boso po lodowatej trawie, słyszę swoje kroki we mgle.., będące w innej rzeczywistości.., odbijające się w TERAZ.
Dreszcze.

I SAVASANA kurwa. Rozlewający się lęk w splocie słonecznym. Ogień w sercu.
Pomimo lodowatej atmosfery gotuję się w środku starając się być.

Escape mode. ON. OFF…

BENZO

Jak nie ja, JA.
Dosłownie i w przenośni, w listopadowej mgle.
W przedsionku grudniowej, ciemnej, zimnej nocy.
W niemocy.

Wibracja i energia,
Ta wznosząca i wyzwalajaca.
Ta która sił dodaje i unoszenie ponad ziemią powoduje.
Ona. Ona TERAZ, ciągnie w dół.
W odchłań. W pustkę.

Z hukiem spadam w benzo.. BENZODIA… Benzodiazepiny.
One. Oto one.
W mojej krwi. W mojej głowie. W mojej duszy. W mięśniach i w słowach.
One brzmią jak nie JA.
Więc blokuje odczuwanie chcąc czuć bardziej i mocniej.
… i ledwo co łapie oddech, chyba dzięki jodze.
To wyporwadza mnie na powierzchnię.
Więc praktykuje, uważnie i delikatnie.
Szalenie regularnie.

Będze lepiej, chyba. Może.
Jeśli ktoś pomoże.

/wir/

Horyzont zdarzeń proces wewnątrz którego dzieje się i zanika wszystko. Granica pomiędzy tym, co widzisz i odbierasz a tym, co czuję Ja.

Odarta z barier emocjonalnych.
Otwarta na drugiego człowieka.
Bezbronna i delikatna.
Potrzebująca czułości. Bardzo.
Ciągle w procesie akceptacji.
Ciągle w niezgodzie ze samą sobą.
Dużo złości. Niedookazania.
Dużo pewności siebie i niepewności swoich wartości.

Światłocienie mojej osobowości. To tylko pozory sączące się do rzeczeczywistości.
Pażdziernik, to Ty?

Pogoda ducha

Przez ostatnie tygodnie przetacza się we mnie burza. Ciemne chmury, ulewy mieszają się z dusznymi ciepłymi porankami. Wichury myśli i szlochów na przemian z delikatnym i kojącym wiatrem.

Spokój miesza się ze strachem, ciepło z zimnem. Radość zblendowana z bólem, złość z wewnętrzna siła.

Pogoda ducha, toczy się, zatacza kręgi, czasem uskrzydla czasem podcina skrzydła. A otwarte serce znów przyjęło kolejne uderzenia płynące z przeszłości.

Nokaut.