Zima.

Środek Zimy uderza z całych sił,
świat zatopiony w miękkich, delikatych płatkach śniegu.
Minus dziesięć i przymarzniętę kąciki ust w półuśmiechu.
Puch pokrywa moje myśli, ciało zanurzam w lodowatej wodzie,
studzę i ujarzmiam wewnętrzny ogień.

Wyrzut endorifin.
zatapiam się, roztapiam i rozpalam na nowo.
Zimno nie ma tu znaczenia, wszystko jest umowne,
wszystko jest takie jakie chcemy żeby było.
Wartościowa jest cisza, bicie serca
i gracja z jaką ogólna białość iskrzy się i otula rzeczywistość.
Spokój w głowie, ogień w sercu.
Bycie, odczuwanie siebie przestrzeni.
Chwila stabilności, w końcu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s